Dania w restauracji
Jedzenie bardziej do oglądania niż do jedzenia? Otóż tak, są restauracje na tym świecie, gdzie częściej przychodzi się pooglądać jedzenie, niż je zjeść. Szczególnie doświadczyłam tego w Chinach i Makao. Początkowo ku mojej uciesze okazało się, że jedzenie psów w Chinach nie jest tak popularne, jakby nam się mogło wydawać. Podążając od strony Tybetu na wschód w wielu lokalnych czy przydrożnych restauracjach można było dostać ryż z warzywami, przeróżne rodzaje tofu i zadziwiające w kształtach owocnie kwiatu lotosu. Przyzwyczajona do takiego menu spokojnie próbowałam coraz to innych sałat czy warzyw i owoców rzadko spotykanych w Polsce, nawet w restauracje z kuchnią azjatycką nie serwują takich cudów, jakie tam były codziennością. Niektóre restauracje w miejscach bardziej turystycznych miały menu po angielsku, więc nie trzeba było zaglądać kucharzom do garnków, czy posługiwać się podręcznym słownikiem języka chińskiego. Ułatwiało to bardzo delektowanie się egzotycznymi potrawami i dawało pewność, że nie zjemy czegoś, na co nie mamy ochoty. Te małe restauracje umilały mi podróż przez Chiny i stanowiły niesamowitą rozrywkę, każdego dnia. Tam zawsze znalazł się ktoś, kto pokazał po raz setny jak korzystać z pałeczek i jak trzymać miseczkę z ryżem, by trafiał on do buzi a nie na stół. To wrażenie jednak zachwiało się mocno, gdy dotarliśmy na wschodnie wybrzeże Chin. Tam restauracje były zrobione głównie pod turystów a raczej biznesmenów odwiedzających chińskie strony w celach handlowych. Tam można zobaczyć restauracje, w których Chińczycy nie jedzą właściwie i jedzenie, które półżywe ląduje na talerzach. W oknach restauracji tych są wystawione akwaria z rybami, żółwiami czy owocami morza, które wybiera się do zjedzenia. Klatki ze szczurami do przygotowania dania „trzy piski” i wiele innych, od których na samą myśl dostaję dreszczy. W tych popularnych miastach są też targi przygotowane pod turystów. Sami Chińczycy mówią, że ich na takie jedzenie nie stać i nie ma zwyczaju jadać takich rzeczy na co dzień. O ile, więc nie trafimy do takich restauracji turystycznych, zapewniam, że w Chinach można zjeść pyszne i zdrowe jedzenie o mniej przerażającej konsystencji czy kształcie nieprzypominającym małpy.